Nie chcą nas słuchać

MARCIN BOŁTRYK m.boltryk@pb.pl, PULS BIZNESU (2013-04-18), Str.: 16

Rozmowa z Leszkiem Żebrowskim, prezesem Polskiej Grupy Pocztowej
 
P.B. :Jak się panu pracuje na wolnym rynku pocztowym 
L.Ż.: Tak samo jak przed uwolnieniem.
Nic się nie zmieniło? 
Niewiele. A na lepsze – prawie nic. Nam, niepublicznym operatorom pocztowym, wydawało się, że uwolnienie rynku oznacza równy do niego dostęp. Klientom wydawało się, że spadną ceny usług pocztowych. Nic z tego. Za to pojawił się kolejny podatek…
Podatek 
Tak. Niepubliczni operatorzy pocztowi, których roczny obrót przekracza 1 mln zł, będą płacili 2 proc. przychodu na fundusz, z którego będą pokrywane ewentualne straty wyznaczonego operatora z tytułu świadczenia usług powszechnych, czyli Poczty Polskiej. Można się spodziewać, że Poczta takie straty wykaże. W dodatku ta opłata nie może być zaklasyfikowana jako koszt uzyskania przychodu. Słowem – po prostu podatek.
Poczta Polska rzeczywiście może ponieść straty na świadczeniu usług powszechnych. A taka działalność jest mało interesująca z biznesowego punktu wodzenia. Jak z tego wybrnąć 
Z jednej strony – administracja rządowa jest zobowiązana, by zapewnić wszystkim równy dostęp do rynku, z drugiej – jako właściciel – do zapewnienia możliwie najlepszych wyników swoich spółek. To nie jest zdrowa sytuacja. Na świecie takie problemy rozwiązano.
Jak 
Po prostu tworzy się prawo, które jest równe dla wszystkich. Jednocześnie określa się plany wobec operatora narodowego (czy wyznaczonego). Można np. skorzystać z modelu z USA, gdzie państwowy operator pocztowy jest częścią administracji i w ten sposób wypełnia rolę operatora powszechnego. …